czwartek, 25 maja 2017

Zagrajmy w zielone



O zieleni można nieskończenie.
Powielając dźwiękiem jej znaczenie,
Można kunsztem udatnych powieleń
   Tworzyć światu coraz nowszą zieleń.*
A więc zaczynajmy!
Zielony to ciekawy kolor i ciekawa była jego historia w ciągu wieków. 
Zielony kolor był pierwszym wytwarzanym przez człowieka syntetycznie – produkowali go już starożytni Grecy.

Jan van Eyck, Portret małżonków Arnolfinich
W średniowieczu i renesansie, gdy kolor odzieży był przyporządkowany określonej warstwie społecznej, zieleń nosili kupcy i bankierzy oraz ich rodziny. Zielony strój Mona Lizy oraz kobiety na Portrecie małżonków Arnolfinich Jana van Eycka mówią więc o ich pochodzeniu społecznym.

Zieleń miała w historii bardzo różne konotacje.
W średniowieczu uważano ją za kolor symbolizujący katastrofę i zło. Istniał nawet przesąd, że ubieranie się na zielono może ściągnąć złe moce i pecha. Niektóre negatywne znaczenia przetrwały w zmienionej formie do dziś – jaskrawa zieleń kojarzy się z trucizną (stąd chyba powiedzenie ,,jadowicie zielony?), a blada, zmieszana z niewielką ilością błękitu lub szarości – z chorobą.
Z biegiem czasu zielony zdobywał coraz lepszą reputację i przestał się kojarzyć ze złem, stał się natomiast symbolem losu i przypadkowości – zarówno w dobrych, jak i złych aspektach.

Ciekawostką może być to, że w średniowieczu zieleń niekiedy symbolizowała miłość i pierwotne, naturalne pragnienia człowieka. Dla trubadurów zielony był kolorem rodzącej się miłości, a jasnozielone ubrania zarezerwowane były dla młodych kobiet, które nie były jeszcze zamężne.

Oto przykłady różnorodnych symboli i skojarzeń wiązanych w kulturze zachodniej z zielenią: 

  • Natura
  • Życie i odnowa
  • Wiosna i świeżość
  • Nadzieja
  • Młodość i niedoświadczenie (istnieją wyrażenia w różnych językach, wiążące wyraz ,,zielony" z młodością i niedojrzałością, np angielskie slangowe greenhorn - osoba niedoświadczona,  podobnie polskie zielony) 
  • Spokój, tolerancja, równowaga 
  • Zazdrość - to Szekspir pierwszy określił zazdrość jako zielonookiego potwora w ,,Otellu” (,,it is the green-eyed monster which doth mock the meat it feeds on”). Szekspir użył tego określenia również w ,,Kupcu weneckim”, mówiąc o zielonookiej zazdrości. Po polsku też mówimy ,,zzielenieć z zazdrości"!
Zieleń w malarstwie i barwieniu tkanin sprawiała rozliczne problemy. Zielone pigmenty były jednymi z najbardziej toksycznych. Wystarczy przypomnieć mrożące krew w żyłach historie o zieleni Scheelego, wynalezionym w 1775 r.  jasnozielonym pigmencie, wymieszanym z toksycznym arsenem. Powodowała ona nie tylko omdlenia pań ubranych w zielone toalety, ale i liczne zatrucia. Przypisuje się jej nawet śmierć Napoleona.  
Kolor ten wyglądał mniej więcej tak: 


Źródło: Tumblr

Suknia swoją drogą urocza.
Później zieleń Scheelego zastąpiła zieleń paryska, niestety również toksyczna. Dzięki niej Monet, Cézanne i Renoir stworzyli swoje piękne szmaragdowe krajobrazy, ale też
może być ona odpowiedzialna za cukrzycę Cézanne'a i chorobę oczu Moneta. W końcu  została zakazana.

A teraz malutki przegląd historyczny dawnych zieleni malarskich, używanych na obrazach przez najsławniejszych artystów - od góry od lewej: ziemia zielona, malachit, viridian, verdigris (śniedź miedziowa)



użycie ziemi zielonej przez Vermeera (kotara)

Johannes Vermeer, Girl Reading a letter by an open window

użycie malachitu przez Rafaela (draperia)

Rafael, Madonna Sykstyńska, fragment

zieleń paryska

Pierre-Auguste Renoir, Woman at the Garden

Paul Cézanne, Village behind trees

Serdecznie zapraszam tutaj na drugą część tego posta , w której dalszy ciąg ciekawostek o zieleni!

*cytat z wiersza Juliana Tuwima Zieleń

Źródła:
Wikipedia polska
Wikipedia anglojęzyczna
 Sarah Gottesman, A Brief History of Color in Art. The Art Genome Project, na stronie: https://www.artsy.net/ tłumaczenie moje


6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis , Ewo. Bardzo lubię Twoje wpisy o kolorach. Ta suknia, taka strojna - można śmiało powiedzieć, że niestety - zabójczo piękna:-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Może i bym sobie włożyła taka sukienusię, ale - chyba tylko na chwilę ;)
      A podobno jeszcze bardziej zabójcze były pończochy...

      Usuń
  2. Z zieleni najbardziej lubię Veronese'a :) Lubię też taką jasną jak na moim profilowym. Dzięki za tę ciekawostkę o Arnolfinich i bankierstwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za wizytę na blogu i komentarz - nie każdemu się chce coś napisać! Też mi się podoba zieleń Veronese'a. Serdecznie zapraszam do dalszych odwiedzin w moich skromnych progach! Z prawej strony można kliknąć na etykiety i poszukać tego, co Cię najbardziej interesuje - na wszelki wypadek piszę, bo nie każdy zwróci uwagę na te etykiety :) Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. suknia piękną
    lubię zielony kolor
    pasuje mi do oczu (mam zielone)
    więc pewnie by mi bardzo szkodziła (suknia cudna )

    a najpiękniejszy odcień to śniedź miedziowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, więc jest też amatorka śniedzi miedziowej! :) Oryginalny kolor i jakby zbliżony do turkusu.
      A zielone oczy - rzadkość. Są piękne. Musisz super wyglądać w zielonym kolorze.
      Pozdrawiam, Joanna, i wielkie dzięki za wizytę! :))

      Usuń