środa, 8 marca 2017

Izabella, Lorenzo i doniczka z bazylią





Kontynuując mój nieformalny cykl objaśniania obrazów, chciałabym zająć się dziełem J.E. Millaisa ,,Isabella", znanym także pod tytułem ,,Lorenzo i Isabella".
Należałoby zacząć od Giovanniego Boccaccia, który jako pierwszy opisał historię średniowiecznych kochanków w ,,Dekameronie". W XIX w. wątek ten wykorzystał John Keats, pisząc poemat ,,Isabella, or the Pot of Basil" (Izabella, albo doniczka z bazylią), który to utwór bezpośrednio zainspirował Millaisa do stworzenia przedstawionego powyżej obrazu.
Jak chcą literackie pierwowzory, Izabella, córka bogatej rodziny kupieckiej, zakochała się z wzajemnością w Lorenzu, słudze czy też pracowniku tej rodziny. Gdy jej bracia, sprawujący nad nią opiekę, odkryli ich miłość, wpadli w gniew. Romansem z najemnikiem Izabella hańbiła ich ród, a ponadto planowali oni dla niej inne małżeństwo, mające zwiększyć majątek rodzinny. Nie zdradzając się, że wiedzą o wszystkim, bracia postanowili zastosować radykalne środki. Zwabili gdzieś Lorenza i podstępnie go zamordowali. Izabella jednak we śnie zobaczyła miejsce pochowania ciała ukochanego, udała się tam i nie mogąc zabrać całego ciała, zabrała samą głowę. Ukryła ją w doniczce z bazylią, którą ciągle tuliła i podlewała łzami. Po jakimś czasie umarła ze smutku.
Trzeba przyznać, że historia jest dość makabryczna. Makabra będzie jednak dla nas tylko punktem wyjścia do obserwacji dzieła malarskiego, które elementów makabrycznych nie zawiera i ma pozór obyczajowej scenki.
Poznawszy dzieje tragicznych kochanków, natychmiast potrafimy zidentyfikować bohaterów obrazu. Wyraźny jest na nim podział na dwie strony: po prawej stronie stołu siedzą Izabella i Lorenzo, po lewej - trzej bracia. Pozostałe postacie są dość obojętne. 
Obraz, który pozornie jest tylko sceną posiłku, w rzeczywistości pełen jest ukrytych emocji i napięć. Oto widzimy moment, gdy bracia Izabelli wiedzą już o miłości młodych i knują spisek przeciwko nieświadomym kochankom. Na nieszczęśliwego Lorenza zapadł już wyrok. Mówią o tym liczne znaki: Lorenzo podaje ukochanej przekrojoną czerwoną pomarańczę, której kolor i fakt przecięcia zapowiadają makabryczną przyszłość. Symbolem śmierci jest także rozsypana na stole sól i sokół wyskubujący białe pióro (na poręczy, przy lewej krawędzi obrazu). Jeden z braci trzyma kieliszek z winem czerwonym jak krew. Doniczka z bazylią czeka już na parapecie...



Na obrazie znajduje się więcej symbolicznych znaczeń. Róża i passiflora splecione nad głowami  Izabelli i Lorenza mówią o ich miłości. Jeden z braci ze złością kopie psa, który tuli się do Izabelli. Kopniak jest pośrednio wymierzony w Lorenza. Pies kładący głowę na kolanach Izabelli symbolizuje oddanie kochanka dziewczynie.
Wszystkie pięć głównych postaci jest wyraźnie scharakteryzowanych. Izabella i Lorenzo mają stroje w stonowanych kolorach, choć czerwonawa szata Lorenza może również stanowić zapowiedź jego śmierci. Określa go ona być może jako pewnego rodzaju ,,męczennika miłości". Obie postacie kochanków wydają się łagodne i bezbronne, w kontraście do usytuowanych po drugiej stronie stołu sylwetek braci, szczególnie agresywnej postaci brata najbliższego widzowi.
Malarz niezwykle wyraziście sportretował twarze wszystkich braci. Szczególuwagę zwraca zbójecka mina pierwszego z nich, który rozłupuje orzech (również czynność symboliczna) i zarazem kopie psa. Grymas na jego twarzy wyraża brutalność i agresję.
 


Drugi z braci (trzymający kieliszek) przygląda się zakochanej parze z rodzajem drwiącego zaciekawienia.




Trzeci ma na twarzy niemiły uśmieszek. Wszystko to razem nie wróży nic dobrego dla biednych kochanków.
Ciekawostka: Millais jako ,,najgorszego" z braci, wyglądającego na tępego brutala, sportretował kolegę, który był dla niego wyjątkowo nieprzyjemny w Royal Academy Schools.



Wiedza:
Strona internetowa National Museums Liverpool
Wikipedia anglojęzyczna

Tekst - mój autorski!



Drogi Czytelniku, zostaw, proszę, komentarz.
Dziękuję! 







Zastrzegam sobie prawa do tego tekstu.

2 komentarze:

  1. Świetna strona,ciekawe obrazy,interesujące teksty. Będę tu zaglądała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję! Czuję się zaszczycona, że zajrzała do mnie Siostra Urszulanka! Mam nadzieję, ze uda mi się jeszcze zdziałać coś wartościowego. Dziękuję za komentarz! Również serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń